O filmie "Na wieży Babel" 

Malwina Lisiecka

Szóstego dnia Bóg stworzył nieporozumienie 

 

…może wiersz Szymborskiej wcale nie jest przedłużeniem biblijnej historii o wieży Babel? Może jest dalszym ciągiem zupełnie innej historii, choć pochodzącej z tego samego źródła… może to nowa opowieść o Adamie i Ewie? Bo czy ciąg międzyludzkich nieporozumień nie zaczął się na długo przed pomysłem zbudowania wieży i boską karą za ten wybryk? Czy nie zaczął się – po prostu – wraz z pojawieniem się człowieka?

W III rozdziale Księgi Rodzaju jest fragment, który relacjonuje rozmowę Boga z kobietą i mężczyzną tuż po tym, jak popełnili pierwszy grzech. Mężczyzna zrzuca winę na kobietę, kobieta na węża. Te słowa brzmią jak kłamstwa, w najlepszym wypadku są zasłoną dymną, która pozwala na zrzucenie z siebie odpowiedzialności. 

 

Przeanalizowałam trzy filmowe interpretacje i jedna rzecz nie daje mi spokoju. Relacja pomiędzy kobietą i mężczyzną. (…) Pierwsza interpretacja – rozmawia małżeństwo, dzwoni kochanek. Druga interpretacja – kobiety i mężczyźni, zarówno ci w związkach przelotnych, jak i, mogę się tylko domyślać, stałych. Trzecia interpretacja – to między innymi rozmowa kochanków w muzeum.

(...)

 

Biblijna wieża Babel 

 

[Jest to] też opowieść o ogólnoludzkiej niemożliwości porozumienia się. Szczególnie trzecia odsłona filmu daje temu wyraz. Jej bohaterów nic nie łączy: ani skomplikowana relacja jak w pierwszej interpretacji, ani nawet coś tak nieważnego jak przestrzeń bloku mieszkalnego, która była czymś wspólnym dla osób z drugiej interpretacji. 

Maria Wróż-Prusiewicz, jakby pragnąc podkreślić to totalne pomieszanie osób i przestrzeni, w napisach przedstawia tłumaczenie każdej wypowiedzi na inny język. Dlaczego w polskojęzycznym filmie angielskie napisy? Gdzieś podświadomie czułam się z tym niekomfortowo, zaburzony został normalny rytm. Tyle razy oglądałam film anglojęzyczny z napisami… teraz mam oglądać polski film z angielskimi napisami? Przecież to bez sensu. A mimo to śledziłam za każdym razem słowa, które pojawiały się u dołu ekranu. W mojej głowie tworzył się przedziwny dwugłos, który potem przekształcił się w chór. 

Następnie pojawiają się napisy w różnych językach, które potęgują uczucie poplątania. Ta wieża niezrozumienia jakby rosła coraz wyższa, jakby jej przybywało pięter. Trzecia część interpretacji jest w moim odczuciu najbardziej biblijna. W Starym Testamencie czytamy, że budowniczowie wieży nie tylko zostali ukarani pomieszaniem języków, ale i rozproszeniem. To rozproszenie przejawia się we fragmentaryczności trzeciej części, w braku wspólnoty języka, czasu i miejsca. Ci ludzie naprawdę wyglądają, jakby przed chwilą spod wieży wygonił ich sam Bóg. (...)